niedziela, 14 sierpnia 2016

NIECO O ŻYCIU


Planowałem kupić konia. Ale rozmyśliłem się. Przez lato na działce koń mógłby jeść trawę, ale zimą ? hmmm. Okazuje się że koń zimą też potrzebuje jedzenia. Myślałem że koń w okresie zimowym zasypia tak jak niedźwiedź, niestety nie.


Lolek – tak się wabi, samiec lamy po prostu lam.

Ktoś mnie pyta jak żyję? Co porabiam ? dlaczego nie piszę ?

Obecnie w mieście przebywam bardzo rzadko, raczej służbowo. Wolę przez lato mieszkać na działce. Nie mam zbyt wiele czasu na pisanie. Dojazd do pracy motocyklem i to jest właśnie to co lubię najbardziej. Taki rodzaj rozrywki i odskoczni od szarości dnia codziennego. Najciekawsze są nocne przejażdżki powrót do domu z R4 najlepszej zajezdni świata. Do przejechania jest dystans 27 kilometrów. Najpierw trasą E7 17 kilometrów aż do Czosnowa pozostała droga prowadzi po wiejskich drogach. Tutaj ciemną nocą jest mnóstwo spotkań z przyrodą. Prawie zawsze spotykam leśne zwierzęta, dziki, sarny, kuny, lisy, łosie. Spotkania na wiejskiej drodze zwierzaków bywają zaskakujące czasami są straszne. Zbliżam się do przeszkody, widzę że leży na drodze jakby kawałek gałęzi. Wydaję się że to kawałek chyba korzenia. Zwalniam , zwalniam i jestem już bardzo blisko tej przeszkody. Ale to coś to wcale nie jest to co myślałem. Zaczyna się ruszać to coś co siedzi na asfalcie w kałuży. Co to jest ? Już pomyślałem ze to zwyczajny kot. Zatrzymuję się a to coś odwraca się twarzą i widzę oczy. Ale cóż to za oczy, normalnie świecą jak diody. Adrenalina wzrasta, i aż się przestraszyłem bo oto nagle stworzenie powiększyło swoje rozmiary do olbrzymich rozmiarów.  To sowa rozpostarła skrzydła i przeleciała nad moją głową w odległości może metra. Była godzina pierwsza w nocy. 

Zapraszam do Puszczy Kampinoskiej na grzybobranie. 

ZARABIACZ PIENIĘDZY

Zarabiacz pieniędzy !- część druga i ostatnia. 
Napisałem kiedyś o kolesiu który sprzątał tramwaje a jego wynagrodzenie za pracę to 7zł/godz. Więcej tutaj… przypominam link kliknij.

Moja opowieść odbiła się lekkim echem na mojej poczcie, a i w rozmowach z czytelnikami też musiałem wyjaśniać co nieco, gdyż opowieść o tak niskich zarobkach bulwersowała.

Dzisiaj druga część i dokończenie losów tego człowieka.
Spotkałem go na bazarku Wolumen, zupełnie przypadkowo. Nasza rozmowa teraz trwała o wiele krócej niż tamta w zakładzie R -4 z miotłą w ręku. Rozmawiałem z nim może 100 sekund. Tak, to bardzo mało czasu lecz dla ludzi takich jak my to wystarczająco długo aby się nagadać do syta.
W streszczeniu tym najważniejsze info to, że dorabiał tylko sprzątając tramwaje nocą, a w dzień zapieprzał w innej robocie też na umowę śmieciową tj; umowę zlecenie. Pieniądze ze sprzątania tramwajów łatały budżet domowy ,, domowy w cudzysłowiu’’  gdyż domu własnego nie posiadał. Nauczył się też nieco języka angielskiego w trakcie tych nocnych szaleństw z miotłą po tramwajach, słuchawki w uszach i jazda z MP3. Jego żona za pomocą znajomych załatwiła wyjazd do Australii dla niego i jego synka. Podobno jakiś program emigracyjny istnieje dla młodych na antypody. Tyle się dowiedziałem.
Cześć ! powodzenia ! cześć ! nawzajem, i tak szybko zniknął między straganami z warzywami. Koniec rozmowy.

Acha ! jeszcze bym zapomniał o najważniejszym – on powiedział : nigdy na sprzątaniu nie przekroczyłem miesięcznie 120 godzin pracy /mc. To też ważne sprostowanie do poprzedniej opowieści. Więc nigdy nie zarobił 1400zł za tę pracę.

Moje dzisiejsze wypociny powinny uspokoić zmartwionych czytelników, jak widzicie człowiek jakoś sobie radzi w tym świecie dzisiejszym. Ma swoje cele, jakieś plany na życie. Jest młody, poradzi sobie.


Proponuję dokładnie przeczytać tę poprzednią opowieść właśnie o nim … ZARABIACZ … zobacz . 

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Reklama



Na początku sierpnia br. wydana została nowa książka o warszawskich tramwajach. Publikacja ma tytuł "Tramwajem przez Stadt Warschau, czyli okupacyjne dzieje warszawskiej komunikacji miejskiej w latach 1939-1945" i traktuje o losach warszawskiej komunikacji w okresie II wojny światowej. Książka ta jest niejako kontynuacją wydanej w roku 2013 publikacji pt. "Tramwajem przez piekło" (która to opisywała dzieje komunikacji [głównie] tramwajowej w getcie warszawskim).

Książka obecnie wydana napisana została przez zespół autorski pod kierownictwem Dariusza Walczaka. Ma blisko 280 stron i twardą okładke (papier kredowy, format A4). Zawiera kilkaset archiwalnych, często unikatowych i po raz pierwszy publikowanych fotografii (wielokrotnie są to pierwsze zdjęcia danych rzeczy albo fotki, które rozwiewają zagadki komunikacyjne, które przez wiele lat wydawały się być już nie do rozwiązania), a także m.in. wykaz barykad, układy torowisk, przebiegi tras, skany biletów, mandatów i innych dokumentów, rysunki i schematy taboru, informacje nt. zajezdni oraz tramwajarzy jako grupy zawodowej.

Publikacja wydaje się być "dopieszczona" pod każdym względem - wydawniczym, zdjęciowym i merytorycznym. Polecana jest zarówno pasjonatom komunikacji miejskiej, jak i historykom i varsavianistom. Autorzy przez wiele lat gromadzili materiały, ktore teraz ujrzały światło dzienne. Książka robi wrażenie, bo z pewnością jest to pierwsza publikacja tak kompleksowo traktująca o komunikacji na terenie całej Warszawy w czasie II wojny światowej.

Cena książki to 85 zł. Istnieje jednak możliwość jej nabycia w "promocyjnej" cenie - osoby z Warszawy lub okolic zainteresowane nabyciem tej publikacji "z rabatem" proszone są o kontakt mailowy z kolegą Liptonem (lipton44@wp.pl).



środa, 22 czerwca 2016

ZIELONO MI

To już prawie wakacje. Narzekacie że nic nie piszę ale czas na letnią przerwę w edycji bloga jak co roku.

Coś tutaj jeszcze czasami wkleję, przez okres letni, praktycznie cały czas zajmuję się podlewaniem kwiatów na działce.

Oto moja zielenina – lecz to tylko kilka okazów.
Nagorzej mają się truskawki. Pies wchodzi do ogródka i kradnie niczym wyspecjalizowany złodziej. Zajada truskawki i bardzo się z tego cieszy. To chyba jedyny pies na świecie który nigdy nie jadł surowego mięsa a jego dieta i menu to nawet banany i inne takie tropikalne owoce. Bo ten pies pewnie pochodzi od małpy, tak jak ja.

Kwiaty na działce mam – ale jest problem – nigdy nie pamiętam ich nazw – dla mnie kwiat to kwiat.










wtorek, 21 czerwca 2016

SWOJSKIE KLIMATY

Foty dla tych czytelników którzy kiedyś tutaj pracowali, a dzisiaj już ich wymiotło w inne rejony firmy. Wspominajcie …  







WIATR NA TORACH

Gdy nastał armagedon na torowiskach potrzebni byli drwale. Nie potrafię opisać w ilu miejscach ruch tramwajowy był zatrzymany z powodu powalonych drzew. W piątek 17.06 2016r , jeździłem linią 18. Tylko jeden raz dojechałem na Służewiec.

Najwyższy czas wyposażyć nasze radiowozy nadzoru ruchu w piły spalinowe. Wszystkich instruktorów wysłać na kurs drwali. Ta przydatna umiejętność, może przydać się w sytuacjach krytycznych.

Na fotach zatrzymanie ruchu na ulicy Jagiellońskiej przy przystanku Dyrekcja FSO.


Powiem wam jeszcze … drzew do wycięcia przy torowiskach warszawskich pozostało jeszcze chooo-ochoo! Cho!!! – a może i więcej . Ale czekamy na następny wiatr! I tak trzymać ! to dobry pomysł – czekać na wiatr.   








wtorek, 14 czerwca 2016

FAUL... ,,trzynastego''

Piłkarz biegnie z piłką w kierunku bramki. Tuż przed linią pola karnego dogonił go zawodnik i od tyłu kopie go w nogę. Faul.

Tak można zrelacjonować wczorajszy wypadek w dniu 13-czerwca. Trzynastki są pechowe, tramwaj faulowany to linia 26, czyli dwie trzynastki. Oba pojazdy były kierowane przez kobiety. A mówiłem żeby babom nie dawać prawka ! bo nieszczęście gotowe.

Do garów ! do kuchni! Do gotowania ! do sprzątania i niańczenia dzieci ! Wszelkie zło na tym świecie to przez kobiety jest, po tym gdy pierwsza z nich ukradła Bogu 13 ton jabłek w rajskim sadzie.
Obszerniejsza relacja tutaj …klik … filmik w tvn..

A ja przez to zdarzenie zjechałem do zajezdni opóźniony 65 minut. Uff! Za karę wypiłem dwa browary – było gorąco.




środa, 8 czerwca 2016

NOWY


środa, 1 czerwca 2016

NOC

... za oknami noc,
maszyn pełna moc,
do zajezdni czas,
dojechać jazzem. tra la la .la la

ale już nie śpiewam,
gdyż on mnie nagrywa,
potem osłuchują tacy co śpią nocą  lallaltralatala

cicho ze spuszczoną glacą
tantiemów nie płacą
a jedynie lumpy
dadzą karne punty ... tralalala .la ,,,, niech muzyka gra .

och nie ! radia też nie można słuchać !!!!!!!!!
koniec .


Archiwum bloga. poprzednie tematy. Wybierz według dat. PRZEGLĄDAJ. komentuj. napisz do autora.