poniedziałek, 19 listopada 2018

moje- KOSMICZNE OBLICZENIA


Dzisiaj zabawa w obliczenia.
Zacząłem się zastanawiać nad moją pracą. W głowie powstało pytanie
; ile godzin przejeździłem tramwajem przez 33 lata pracy w tej zajezdni?

;ile kilometrów mogłem przejechać przez ten okres pracy ?

Przyjąłem że miesiąc ma 170 godzin roboczych, w roku jestem na urlopie jeden miesiąc a drugi miesiąc przebywam na zwolnieniu lekarskim. Jest to obliczenie szacunkowe bo nie uwzględnia nadliczbowych godzin pracy. Jak też nie w każdym kalendarzowym roku korzystałem ze zwolnień lekarskich.


Zakładam więc że = 170 x 10 mc= 1700 godzin pracy rocznie  
W ciągu 33 lat = 1700 x 33lata = 56100 godzin przejechanych tramwajem
Średnia prędkość tramwaju = 15km/h
Czyli mnożąc = 56100 x 15km/h = 841500 kilometrów

Odległość z ziemi do księżyca to około = 384400 kilometrów. Z tego wniosek że jeżdżąc tramwajem przez 33 lata pokonałem odległość na księżyc i z powrotem.


Hehehhe! Hahahhahaaa! Ciekawe co? .

Teraz jeszcze ciekawsze obliczenia w przełożeniu na pieniądze.
Pracując odkładałem w ZUS składki na emeryturę. Uzbierało się tego kapitału prawie
900 000 złotych jeżeli ,,dojadę’’ (dożyję do 60 lat)
To jest kosmiczna zawodowa podroż te obliczenia. Dla mnie obliczenia bardzo ważne.
Szacunkowo w tej kosmicznej podróży zapłacono mi za jeden kilometr jazdy tramwajem nieco ponad=1,złoty- ( polski zloty).

Teraz pośpiesznie skierowałem kroki do oddziału ZUS ( zakład ubezpieczeń społecznych) i zapytałem kiedy nabędę praw emerytalnych ? i jakiej kwoty emerytury mogę się spodziewać ?
Odpowiedź była szybka i jasna :- tak ! w wieku 60 lat nabywa pan praw emerytalnych. Brutto to kwota 4500 zł- netto nieco powyżej 3500zł/mc – taką informację uzyskałem .

Gdy podzielę = 3500zł przez 31 dni w miesiącu będę miał do dyspozycji 112,90 zł. dziennie na emeryturze.
Jeżeli podzielę =900000zł na 3500zł to =257 miesięcy. Czyli musiałbym żyć na emeryturze 21 lat aby odebrać pieniądze odłożone w tym funduszu ZUS.

Tak więc kosmici tramwajowi mówię wam nie warto być robotnikiem – przecież ja nie dożyję 81 lat na emeryturze i państwo polskie moje pieniądze zapierdzieli.
Takie to moje KOSMICZNE OBLICZENIA.  



niedziela, 18 listopada 2018

STAROCIE


Jego wiek szacowany na ponad 70 lat. Czuje się dobrze. Służy do przewozu towarów.
Czy nowe tramwaje też dożyją tak sędziwych lat ?



13N- przerobiony  na wóz cieżarowy dostawczy.

czwartek, 15 listopada 2018

SŁOWO ,,wypadek''


Słowo ,,WYPADEK’’  dla pracujących w tramwajach jako motorniczy jest czymś powszechnym, nie robi na nikim większego wrażenia, to jakby przypalenie papierosa, podrapanie się za uchem.
Słuchajcie ! walą się wszyscy, każdy z każdym bez wyjątku, czy to tramwaj autobus, tramwaj auto, tramwaj pojazd uprzywilejowany.
Aż jest to mdłe i niesmaczne rozmawiać o wypadku.
Ja sam jestem w tym temacie zobojętniały, bardziej ciekawi mnie oglądanie prognozy pogody niż kroniki wypadkowej w stołecznym mieście. Gdyby przyszło mi wytypować w Warszawie takie skrzyżowanie gdzie nie było wypadku, to pewnie bym się nie zdecydował na odpowiedź. ,,Dzwony’’ są wszędzie i non-stop.

Wypadek miał mój kolega Jurek. Doświadczony stary weteran – co by nie powiedzieć – zbyt późno włączyli sygnały w ambulansie i zbyt szybko wtargnęli na czerwone tym autkiem na tory.  

niedziela, 11 listopada 2018

PUDŁO WAGONU


Pewnego razu w ubiegłym stuleciu a był to rok chyba 1994 idę do przystanku autobusu linii 103 na rondzie Starzyńskiego.
Jest to zdarzenie autentyczne.
Widzę że tramwaj linii 21 z R2 jadący w kierunku FSO zatrzymał się nagle przed przystankiem na przejściu dla pieszych. Momentalnie pojawił się tłum gapiów – ech wypadek pewnie. Gdy doszedłem ktoś już kopnął w drzwi kabiny motorniczego i je otworzył. Za pulpitem siedziała kobieta, siedziała i zemdlała. Nie ruszała się – ludzie udzielali pierwszej pomocy tej pani. Inna grupa zagląda pod wagon tramwajowy bo tam był człowiek. Tramwaj wziął pod pudło faceta. Uklęknąłem patrzę pod wagon i rzeczywiście jest tam gość nawet go rozpoznałem był to osiedlowy pijaczek Franio. Rusza się i klnie ,, kurwa ! wyciągnijcie mnie – wołał. Znajdował się pod fotelem motorniczego w tym miejscu nad głową miał nastawnik jazdy. Ja natychmiast uchyliłem fartuch burty tramwaju tak jakbym otwierał bagażnik w samochodzie. Miejsca było przez ten otwór  wystarczająco dużo aby Franio wyszedł. Wyczołgał się jakoś i w białej reklamówce trzymał butelkę taniego wina. Lecz obok stał jego kumpel Boluś też pijany i mówi do Franka -  a gdzie jest drugie wino ?

Znowu musiałem ponownie otworzyć klapę bocznej lewej bury i tym razem Bolek wczołgał się pod tramwaj za butelką wina którą wyciągnął – nic się nie stłukło.
Ludzie w między czasie ze sklepu zadzwonili po służby bo wtedy telefonów komórkowych nikt nie miał. Chcieli zatrzymać Franka i Bolka ale oni szybko uciekli w kierunku osiedla na ul Jagiellońskiej. Reanimacja motorniczej tramwaju trwała nadal.
Pewna pani wskazała na mnie jako winowajcę, że to ja umożliwiłem ucieczkę poszkodowanemu. Musiałem uciekać z tego miejsca biegiem i udało mi się wskoczyć do autobusu 103 który odjechał w kierunku Huty Warszawa.

Nie wiem co stało się później, i wyjaśnić muszę że pudło tramwaju to odpowiednik karoserii samochodu tak dla zrozumienia tematu i tej fotografii z hali remontowej.
Jest pewne że przebywanie pod pudlem wagonu jest niebezpieczne.
Franka i Bolka spotkałem w osiedlowym sklepie rankiem następnego dnia i jak zwykle prosili mnie o pożyczenie 20-stu groszy bo zawsze im brakowało do zakupu butelki wina. Franek miał tylko rany otarcia naskórka na czole i nosie. Wyglądał byle jak.    ↗⃠⃠➼ 
  

piątek, 9 listopada 2018

SWL i ŁABĘDŹ- raport dnia





Linia
Br.
Od
Do
4
12
13:16
17:40
SWL
4
17:40
18:07
1
1
18:07  
19:09

SWL . służba wielo-liniowa. Tak się to czyta. Dzisiejsza dniówka pracy całkiem mi się podobała. Rozpocząłem pracę na przystanku Metro Ratusz Arsenał o godzinie 13;16 i poleciałem na Wyścigi ,,końskie’’ linią 4 – brygada 12.
Wjeżdżam na pętlę i moje zainteresowanie wzbudził łabędź. Łabędź to taki ptak – czasami fruwa, czasami pływa. Widzę że tuż obok ekspedycji siedzi sobie łabędź, nie jest on całkiem biały i jego pióra są nieco brązowe. Duży jest normalny pełnowymiarowy ptak. Nie żadna kaczka tylko łabędź lub jak inni mówią ŁABĄaDŹ.

Udałem się do pana ekspedytora w celach służbowych – meldunek wozu, sprawdzenie trzeźwości, kontrola dokumentów, kontrola umundurowania i takie ogólne przywitanie Cześć ! cześć !.
Zameldowałem natychmiast że obok budynku ekspedycji siedzi łabędź, ekspedytor też był zainteresowany ptakiem. Wyglądaliśmy przez okno od strony zachodniej – łabędź nadal siedział. Ekspedytor powiedział – idź sprawdź czy się rusza bo pewnie trzeba powiadomić straż miejską – eko patrol. Podchodzę do łabędzia na odległość około dwa metry, łabędź siedzi i patrzy w moją stronę. Pytam go więc, co tu robisz ? czy jesteś chory łabędziu ? . On nadal patrzy na mnie i nie mówi nic. Normalnie niemy łabędź.
Wróciłem na ekspedycję i mówię do pana ekspedytora – Ty ! on jest jakiś smutny. Nie przejmuj się będę go obserwował a ty jedź na Żerań Wschodni.
Czym prędzej ruszyłem tramwajem w trasę aby ponownie wrócić z ciekawości co będzie działo się z tym łabędziem. Wróciłem po wykonaniu kursu na pętlę, natychmiast udałem się do ekspedytora bo łabędzia już nie było.
Krzycho ! ten łabędź poszedł sobie , nie wiem gdzie ale poszedł. Kamień z serca mi spadł. Ekspedytor dodał że to pewnie był stary ptak bo był duży.
Ponowny kurs na Żerań, tam oddałem wóz zmiennikowi i poczekałem na linię 1- Br 1 aby zjechać do zajezdni R4 o godzinie 19;06 – czas z oc. = (obsługa codzienna )

O pętli tramwajowej Wyścigi pisałem już wiele razy .
 .,,,,,,,,,,,,,,,.
,,gdy nie było jeziorka'' 

czwartek, 8 listopada 2018

CZY KTOŚ PAMIĘTA ?

TAK KIEDYŚ WYGLĄDAŁA LINIA 2.
Ale gdzie zrobiłem to foto sam już nie pamietam .

wtorek, 6 listopada 2018

ŚPIOCH


Pies i kot przyjaciele człowieka jak pisze do mnie internauta.

Pies i kot to również wzajemni przyjaciele. Siedzi sobie pies a kot podbiega do niego na tylnych łapach i jak bokser w ringu przednimi łapkami zadaje ciosy sierpowe, prawy lewy, prawy lewy bije psa po pysku.
Pies paruje atak i ciosy odpycha lekko łapą kota, i już po chwili pies leży a kot na nim śpi.
Kot atakuje bez pazurów, łagodna zabawa.
Na podwórku pojawił się obcy kot, wtedy zaczyna się atak psa i mojego tygrysa. Obcy ucieka na drzewo. Obaj pilnują na podwórku intruza mówiąc do niego.- Złaź z tego drzewa ! hał !miał- to ci wytrzepiemy futerko.
Kota od początku wychowywał pies. Efekt tej edukacji jest taki że kot śmiało potrafi zaatakować nawet człowieka.
Taką mam rozrywkę po pracy.     

Archiwum bloga. poprzednie tematy. Wybierz według dat. PRZEGLĄDAJ. komentuj. napisz do autora.