niedziela, 25 września 2016

PORADY

Fragment listu.

Szanowny Panie Krzysztofie od dłuższego już czasu zaglądam na tego bloga. Jakoś przyszła mi chęć zostać motorniczym ale jest pewien problem. Zdawałem (startowałem) już dwa razy lecz bez powodzenia. Nie udało mi się zakwalifikować na kurs. Niby wszystko dobrze napisałem ale ze względu na dużą ilość kandydatów mnie nie wybrano. Czy jest jakiś sposób aby zdobyć ten zawód?
…  Chętnie poczytam jak to było w pana przypadku, bo widzę ze jest dobrze być motorniczym … i ile tak konkretnie pan zarabia na czysto do ręki? …

Etc itp. Pisze dalej mój rozmówca. List jest bardzo obszerny.

Odp;
Szanowny internauto ! zacznijmy od tego że nie jestem żadnym panem, bo jeżeli ja miałbym nosić tytuł pana , eeech! To jak w takim razie miałby wyglądać cham ?

Jestem zwyczajnym biedakiem jakich wielu w tym kraju. Robotnikiem na tramwaju zostałem z powodu własnego lenistwa i może trochę z wyboru. Gdy dzisiaj tłumaczę młodym że powodem tej decyzji nie była chęć zarobkowania, zdobycia pieniędzy to nikt mi nie wierzy i uznaje że zmyślam. W moich młodych latach pracy bardziej płatnej było pod dostatkiem, nie było wtedy bezrobocia, moje pokolenie nie rozumiało tego pojęcia. Tłumaczono nam w szkole co to takiego jest bezrobocie a znajdowało się to zjawisko społeczne gdzieś za oceanem np.: w USA. Bardzo, bardzo daleko od PRL-u. Nikogo nie interesowało jakieś bezrobocie, to było coś niepojętego.

Dzisiaj wielu ludzi ubiega się o tę pracę bo po prostu jedyną motywacją jest stała pensja wypłacana co miesiąc i jest to legalna praca a nie na czarno. Kiedyś praca na czarno kojarzyła się jedynie z nielegalnym handlem i praca taka przynosiła bananowe zyski.

Pragnąc cię zniechęcić do wyboru zawodu motorniczego powiem tak. Sam się nieco zawiodłem gdyż już na początku kariery zawodowej doszedłem szybko do wniosku, że to jeżdżenie tramwajem to całkiem niezły zapierdol. Z roboty nie urwiesz się szybciej do domu, praca często po dziesięć godzin, trzeba być trzeźwym i wszyscy mają do ciebie jakieś pretensje. Z mojego kursu w bardzo krótkim czasie pozostało w tej robocie chyba trzy osoby. Wszyscy pozostali uciekli gdzie pieprz rośnie. Ale zostałem na tych szynach i jakoś z grymasem na ustach zacząłem się uśmiechać. Jednak moje lenistwo i brak chęci poszukania sobie lepszej pracy spowodowały że zostałem i polubiłem to ryzykowne zajęcie.

Teraz obszerniejsze wyjaśnienie dla czytelników.

Otóż tego młodzieńca chciałem zniechęcić do tej jego decyzji aby został motorniczym i chyba się udało. Moja korespondencja z tym osobnikiem umilkła po tym jak zacząłem dopytywać o motywy. Zadawałem pytania pewnie niewygodne i przestał się do mnie odzywać. Z naszej rozmowy wynikło iż najważniejsze są pieniądze. Uff!!! To mnie powaliło.
Pytania moje były takie:
Czy pochodzisz z zamożnej rodziny?
Czy lubisz pracę fizyczną ?
Czy kiedykolwiek byłeś zwyczajnym robolem ? i jakie są twoje plany życiowe związane z zarobionymi pieniędzmi?

Internauta nie chciał odpowiadać konkretnie. Okazuje się że niema pomysłu na życie. Ktoś naopowiadał mu głupot na temat zarobków motorniczego. Same sprawy zawodowe prawie wcale go nie interesowały.

Więc do rzeczy. W moim przypadku zarobek miesięczny do ręki na czysto to około 1000 euro miesięcznie pod warunkiem że wezmę premię. Ale Ty z całą pewnością zarobisz mniej około 200 euro. Więc możemy przyjąć 800 na rękę. A ludzi  zarabiających takie kwoty uważam za życiowych nieudaczników, ludzi nienormalnych.
A kto jest normalny ? zapytasz – moim zdaniem w  tym kraju aby żyć na jakimś średnim poziomie trzeba miesięcznie na wypłatę otrzymywać około 2000 euro netto. Ceny w PL to my mamy prawie takie same jak w innych cywilizowanych krajach.

Zorientowałem się że ten internauta jest jednym z wielu szukających wrażeń jakich tutaj przewija się dużo przez firmę komunikacyjną. Przychodzi taki do roboty i na początku jest entuzjazm, cieszy się jakby pana boga za nogi chwycił. Po roku pracy chęci do wykonywania zawodu są coraz mniejsze. Problemy rosną lawinowo. Zaczyna rozglądać się za lepszym stanowiskiem bo już się tramwajarstwo podoba coraz mniej. Znam wielu którzy uciekli od zawodu, buchaa-chaaa!! Uciekli ? nie – oni po prostu spierdzielali aż się kurzyło.
Codziennie obserwuję takich którzy do pracy przychodzą z przymusu niechcianego obowiązku i czują się gorzej niż niewolnicy egipscy.

Pytasz czy jest jakiś sposób aby dostać się do tej roboty?

Znam kolegę który zdobył uprawnienia w innym mieście płacąc za kurs a potem bez problemu przyjął się do TW.

Ale moja rada jest inna. Po jaką jasną cholerę chcesz zostać motorniczym!!! To ci jest zupełnie niepotrzebne skoro zależy Ci wyłącznie na pieniądzach możesz po prostu poznać młodą motorniczą. W ostatnim czasie widzę że sporo młodych dziewczyn zasiadło za pulpitem tramwajowym. Ja się im bardzo dokładnie przyglądam. Są to dziewczyny z zamożnych dobrych rodzin. Widać że są to kobietki bogate. To widać gołym okiem. Ich ciała są przyozdobione złotą biżuterią, używają drogich markowych kosmetyków, do pracy dojeżdżają samochodami z górnej półki. Czuć klasę takich zawodniczek i zapach kasy. Ja Ci to mówię, wystarczy taką zapoznać zaprosić na kwadrat, dobra muza, słodkie winko, miły wieczór ze śniadaniem w łóżku. Robisz takiej dzieciaka i już jesteś ustawiony na całe życie. Jestem przekonany że one przyszły jeździć tramwajem wyłącznie z nudów, jak się to mówi dla zabicia czasu. Przyszły tutaj aby pobawić się na szynach. Jak się robi dzieciaka to ja Ciebie nie będę uczył, przecież wy młodzi macie obecnie w szkołach wychowanie seksualne.

Lecz jeżeli nie chcesz brać sobie baby na garba i celujesz bardziej w biznes to może lepiej staraj się o bardziej płatną posadę w tej kochanej komunikacji. Mam nadzieję że pieniądze nie przewrócą Ci w głowie i nie stoczysz się na dno. Ja byłem kiedyś kierownikiem zakładu na zajezdni R5 Żerań Wschodni. Wyobraź sobie że szybko zrezygnowałem z tego stanowiska i obfitych wypłat. Przez nadmiar gotówki popadłem w alkoholizm i ledwo uratowałem swoje nędzne życie. Marskość wątroby i różne inne powikłania z chorobą psychiczną włącznie. Dzisiaj piszę bloga i nadal piję aby zapomnieć o biedzie.

Dla mnie, dla takiego starego grzyba to ta praca jaką wykonuję ma same plusy. Takim podstawowym jest to że wychodzę do roboty na tramwaj dziesięcio-godzinny i nie śmierdzę w domu. Tutaj trzeba doliczyć czas dojazdu do pracy i powrót. Generalnie swój dom traktuję jako hotel w którym właściwie tylko śpię i czasami wezmę kąpiel. Całe szczęście w tym moim nieszczęściu jest to że posiadam dwie niewolnice które zajmują się sprzątaniem, gotowaniem, praniem i wszelkimi innymi pracami. Ja to nawet łóżka sobie nie ścielę. Tylko wstaję, wychodzę i uprawiam szynowe szaleństwo.

Cóż ja Tobie będę doradzał ? hmmmmm? Jak chcesz zostań motorniczym.

Ja obecnie bardziej marzę o fotelu senatora, posła, albo przynajmniej urzędnika w ratuszu miejskim. Mógłbym sobie handlować nieruchomościami i zarabiać tyle że nigdy bym się takiej kasy nie powstydził. Ale jak na razie mam tylko fotel w tramwaju.



Trzydzieści lat temu prowadząc wóz 13N bez kabiny, pasażerowie częstowali mnie papierosem przypalając mi podczas jazdy, w wigilijny wieczór dostawałem ciastka a czasami pieniądze z którymi nie wiedziałem co robić. Przyjąć ? odmówić ? jakoś głupio czułem się w takiej sytuacji. Dzisiaj sytuacja zmieniła się, i zawód już jakby nie ten sam. Ale kto uwierzy w to co piszę ? A tak było naprawdę. 
ile zarabiałem jako kierownik nie będę zdradzał bo to tajemnica służbowa
     

niedziela, 14 sierpnia 2016

NIECO O ŻYCIU


Planowałem kupić konia. Ale rozmyśliłem się. Przez lato na działce koń mógłby jeść trawę, ale zimą ? hmmm. Okazuje się że koń zimą też potrzebuje jedzenia. Myślałem że koń w okresie zimowym zasypia tak jak niedźwiedź, niestety nie.


Lolek – tak się wabi, samiec lamy po prostu lam.

Ktoś mnie pyta jak żyję? Co porabiam ? dlaczego nie piszę ?

Obecnie w mieście przebywam bardzo rzadko, raczej służbowo. Wolę przez lato mieszkać na działce. Nie mam zbyt wiele czasu na pisanie. Dojazd do pracy motocyklem i to jest właśnie to co lubię najbardziej. Taki rodzaj rozrywki i odskoczni od szarości dnia codziennego. Najciekawsze są nocne przejażdżki powrót do domu z R4 najlepszej zajezdni świata. Do przejechania jest dystans 27 kilometrów. Najpierw trasą E7 17 kilometrów aż do Czosnowa pozostała droga prowadzi po wiejskich drogach. Tutaj ciemną nocą jest mnóstwo spotkań z przyrodą. Prawie zawsze spotykam leśne zwierzęta, dziki, sarny, kuny, lisy, łosie. Spotkania na wiejskiej drodze zwierzaków bywają zaskakujące czasami są straszne. Zbliżam się do przeszkody, widzę że leży na drodze jakby kawałek gałęzi. Wydaję się że to kawałek chyba korzenia. Zwalniam , zwalniam i jestem już bardzo blisko tej przeszkody. Ale to coś to wcale nie jest to co myślałem. Zaczyna się ruszać to coś co siedzi na asfalcie w kałuży. Co to jest ? Już pomyślałem ze to zwyczajny kot. Zatrzymuję się a to coś odwraca się twarzą i widzę oczy. Ale cóż to za oczy, normalnie świecą jak diody. Adrenalina wzrasta, i aż się przestraszyłem bo oto nagle stworzenie powiększyło swoje rozmiary do olbrzymich rozmiarów.  To sowa rozpostarła skrzydła i przeleciała nad moją głową w odległości może metra. Była godzina pierwsza w nocy. 

Zapraszam do Puszczy Kampinoskiej na grzybobranie. 

ZARABIACZ PIENIĘDZY

Zarabiacz pieniędzy !- część druga i ostatnia. 
Napisałem kiedyś o kolesiu który sprzątał tramwaje a jego wynagrodzenie za pracę to 7zł/godz. Więcej tutaj… przypominam link kliknij.

Moja opowieść odbiła się lekkim echem na mojej poczcie, a i w rozmowach z czytelnikami też musiałem wyjaśniać co nieco, gdyż opowieść o tak niskich zarobkach bulwersowała.

Dzisiaj druga część i dokończenie losów tego człowieka.
Spotkałem go na bazarku Wolumen, zupełnie przypadkowo. Nasza rozmowa teraz trwała o wiele krócej niż tamta w zakładzie R -4 z miotłą w ręku. Rozmawiałem z nim może 100 sekund. Tak, to bardzo mało czasu lecz dla ludzi takich jak my to wystarczająco długo aby się nagadać do syta.
W streszczeniu tym najważniejsze info to, że dorabiał tylko sprzątając tramwaje nocą, a w dzień zapieprzał w innej robocie też na umowę śmieciową tj; umowę zlecenie. Pieniądze ze sprzątania tramwajów łatały budżet domowy ,, domowy w cudzysłowiu’’  gdyż domu własnego nie posiadał. Nauczył się też nieco języka angielskiego w trakcie tych nocnych szaleństw z miotłą po tramwajach, słuchawki w uszach i jazda z MP3. Jego żona za pomocą znajomych załatwiła wyjazd do Australii dla niego i jego synka. Podobno jakiś program emigracyjny istnieje dla młodych na antypody. Tyle się dowiedziałem.
Cześć ! powodzenia ! cześć ! nawzajem, i tak szybko zniknął między straganami z warzywami. Koniec rozmowy.

Acha ! jeszcze bym zapomniał o najważniejszym – on powiedział : nigdy na sprzątaniu nie przekroczyłem miesięcznie 120 godzin pracy /mc. To też ważne sprostowanie do poprzedniej opowieści. Więc nigdy nie zarobił 1400zł za tę pracę.

Moje dzisiejsze wypociny powinny uspokoić zmartwionych czytelników, jak widzicie człowiek jakoś sobie radzi w tym świecie dzisiejszym. Ma swoje cele, jakieś plany na życie. Jest młody, poradzi sobie.


Proponuję dokładnie przeczytać tę poprzednią opowieść właśnie o nim … ZARABIACZ … zobacz . 

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Reklama



Na początku sierpnia br. wydana została nowa książka o warszawskich tramwajach. Publikacja ma tytuł "Tramwajem przez Stadt Warschau, czyli okupacyjne dzieje warszawskiej komunikacji miejskiej w latach 1939-1945" i traktuje o losach warszawskiej komunikacji w okresie II wojny światowej. Książka ta jest niejako kontynuacją wydanej w roku 2013 publikacji pt. "Tramwajem przez piekło" (która to opisywała dzieje komunikacji [głównie] tramwajowej w getcie warszawskim).

Książka obecnie wydana napisana została przez zespół autorski pod kierownictwem Dariusza Walczaka. Ma blisko 280 stron i twardą okładke (papier kredowy, format A4). Zawiera kilkaset archiwalnych, często unikatowych i po raz pierwszy publikowanych fotografii (wielokrotnie są to pierwsze zdjęcia danych rzeczy albo fotki, które rozwiewają zagadki komunikacyjne, które przez wiele lat wydawały się być już nie do rozwiązania), a także m.in. wykaz barykad, układy torowisk, przebiegi tras, skany biletów, mandatów i innych dokumentów, rysunki i schematy taboru, informacje nt. zajezdni oraz tramwajarzy jako grupy zawodowej.

Publikacja wydaje się być "dopieszczona" pod każdym względem - wydawniczym, zdjęciowym i merytorycznym. Polecana jest zarówno pasjonatom komunikacji miejskiej, jak i historykom i varsavianistom. Autorzy przez wiele lat gromadzili materiały, ktore teraz ujrzały światło dzienne. Książka robi wrażenie, bo z pewnością jest to pierwsza publikacja tak kompleksowo traktująca o komunikacji na terenie całej Warszawy w czasie II wojny światowej.

Cena książki to 85 zł. Istnieje jednak możliwość jej nabycia w "promocyjnej" cenie - osoby z Warszawy lub okolic zainteresowane nabyciem tej publikacji "z rabatem" proszone są o kontakt mailowy z kolegą Liptonem (lipton44@wp.pl).



środa, 22 czerwca 2016

ZIELONO MI

To już prawie wakacje. Narzekacie że nic nie piszę ale czas na letnią przerwę w edycji bloga jak co roku.

Coś tutaj jeszcze czasami wkleję, przez okres letni, praktycznie cały czas zajmuję się podlewaniem kwiatów na działce.

Oto moja zielenina – lecz to tylko kilka okazów.
Nagorzej mają się truskawki. Pies wchodzi do ogródka i kradnie niczym wyspecjalizowany złodziej. Zajada truskawki i bardzo się z tego cieszy. To chyba jedyny pies na świecie który nigdy nie jadł surowego mięsa a jego dieta i menu to nawet banany i inne takie tropikalne owoce. Bo ten pies pewnie pochodzi od małpy, tak jak ja.

Kwiaty na działce mam – ale jest problem – nigdy nie pamiętam ich nazw – dla mnie kwiat to kwiat.










wtorek, 21 czerwca 2016

SWOJSKIE KLIMATY

Foty dla tych czytelników którzy kiedyś tutaj pracowali, a dzisiaj już ich wymiotło w inne rejony firmy. Wspominajcie …  







WIATR NA TORACH

Gdy nastał armagedon na torowiskach potrzebni byli drwale. Nie potrafię opisać w ilu miejscach ruch tramwajowy był zatrzymany z powodu powalonych drzew. W piątek 17.06 2016r , jeździłem linią 18. Tylko jeden raz dojechałem na Służewiec.

Najwyższy czas wyposażyć nasze radiowozy nadzoru ruchu w piły spalinowe. Wszystkich instruktorów wysłać na kurs drwali. Ta przydatna umiejętność, może przydać się w sytuacjach krytycznych.

Na fotach zatrzymanie ruchu na ulicy Jagiellońskiej przy przystanku Dyrekcja FSO.


Powiem wam jeszcze … drzew do wycięcia przy torowiskach warszawskich pozostało jeszcze chooo-ochoo! Cho!!! – a może i więcej . Ale czekamy na następny wiatr! I tak trzymać ! to dobry pomysł – czekać na wiatr.   








wtorek, 14 czerwca 2016

FAUL... ,,trzynastego''

Piłkarz biegnie z piłką w kierunku bramki. Tuż przed linią pola karnego dogonił go zawodnik i od tyłu kopie go w nogę. Faul.

Tak można zrelacjonować wczorajszy wypadek w dniu 13-czerwca. Trzynastki są pechowe, tramwaj faulowany to linia 26, czyli dwie trzynastki. Oba pojazdy były kierowane przez kobiety. A mówiłem żeby babom nie dawać prawka ! bo nieszczęście gotowe.

Do garów ! do kuchni! Do gotowania ! do sprzątania i niańczenia dzieci ! Wszelkie zło na tym świecie to przez kobiety jest, po tym gdy pierwsza z nich ukradła Bogu 13 ton jabłek w rajskim sadzie.
Obszerniejsza relacja tutaj …klik … filmik w tvn..

A ja przez to zdarzenie zjechałem do zajezdni opóźniony 65 minut. Uff! Za karę wypiłem dwa browary – było gorąco.




środa, 8 czerwca 2016

NOWY


Archiwum bloga. poprzednie tematy. Wybierz według dat. PRZEGLĄDAJ. komentuj. napisz do autora.