czwartek, 15 lutego 2018

środa, 14 lutego 2018

poniedziałek, 12 lutego 2018

OSZUKAŁEM ....!....!


Biletowy biznes ostateczne rozliczony.

Z wielkim entuzjazmem i zadowoleniem pisałem już od pewnego czasu o zakończeniu sprzedaży biletów jednorazowych w kabinie tramwaju. Temat przewijał się przez wiele lat.
Byłem tak bardzo szczęśliwy że nie będę musiał sprzedawać biletów, że oszalałem.
W styczniu wpadłem do biura i rzuciłem na stół wszystkie pieniądze: za 50 ulgowych + 50 normalnych. (nor=4,40zł ulg =2,20zł)

Podpisałem kwit rozliczeniowy. Nie bawiłem się w oddawanie biletów które jeszcze miałem.
Jednym słowem – OSZUKAŁEM.
Oszustwo polegało na tym że biletów nie sprzedałem, a prowizję za sprzedaż mi wypłacono.
Hahhahaaa! Ha ! Bilety nie skasowane podarowałem żonie.

ILE ZAROBIŁEM ? – ILE MI WYPŁACONO PROWIZJI ?

Wypłacono mi prowizji za sprzedaż tych artefaktów kwotę równą = 21 złotych.

W tym momencie muszę zdementować wszelkie nieprawdziwe informacje związane z handlem biletami. Pisałem kiedyś, że sprzedając bilety stałem się biznesmenem. Kupiłem dom, samochód, mieszkanie, i wczasy na Florydzie. To oczywiście blefffff- kłamstwo, moja chora wyobraźnia.
W tym okresie od 01—01- 2018r pukali do mojej kabiny pasażerowie i chcieli kupić bilet. Wszyscy oni mieli skośne oczy – to Koreańczycy  i obcokrajowcy.
Moja odpowiedź – NIEEEE! Niema ! good bay .

ZYSK FAKTYCZNY I REALNY

Wszystkim motorniczym sprawdzano czy posiadają bilety jednorazowe do sprzedaży. Mogłeś zapomnieć, mogłeś zgubić, lub mieć zbyt mało. Zawsze była kara. Trzeba powiedzieć że kara dość sroga i upodlająca. To 1000 zł brutto premii, punkty karne SOOP czyli brak premii półrocznej i rocznej to też kilka tysięcy złotych dodając premię trzyletnią ,,Wzorowego’’.

JEDNO MNIE MARTWI

Co teraz będą robić kontrolerzy z ZTM-u którzy sprawdzali nam bilety jednorazowe. ?
Co będą robić służby pogotowia biletowego? (dowożące bilety)
Hmmmm? = bezrobocie .
…………………………………
WYDARZENIE PRAWDZIWE

Opowiadał mi ,,gołkowiak’’ takie oto zdarzenie. ( ,,gołkowiak = motorniczy z R3)
Wsiadła pani przy ul Stawki. Chce kupić bilet ulgowy za 2,20zł.
Na okienko kładzie banknot 50 złotych. Spodziewała się że ten odmówi sprzedaży. Ten jednak wydał resztę i bilet.

Kobieta wysiadła na następnym przystanku RD.Radosława – powiedziała głośno – to jest chamstwo!

Spodziewała się ta pasażerka że motorniczy odmówi sprzedaży, stało się inaczej.
W naszym mieście jest swoiste przyzwolenie na jazdę bez biletu, Kanar czyli kontroler biletowy jest postrzegany jako intruz.
  

  

  



sobota, 10 lutego 2018

ATRAKCJA w PRACY


W tej pracy motorniczego tramwaju od początku też pojawiały się atrakcje.
Jeździliśmy tramwajami 13N, bez kabin, zimą pogoda mroźna, za szybą śnieg i wiatr,  smog był o wiele większy gdyż w starych kamienicach mieszkania opalano węglem.

Tramwaj nie był ogrzewany, ale atmosfera międzyludzka była ciepła.

DO RZECZY.
Chłopaki pokazali mi że grzejnik w tramwaju można wykorzystać jako kuchenkę do podgrzewania kiełbasy. Kiełbaskę owijasz w folię aluminiową i kładziesz na grzejniku za fotelem. Tłuszcz z kiełbaski drobnymi kropelkami kapie i spala się na rozgrzanej do czerwoności grzałce. Syczy głosem pssssssstttt. Do tego zapach kiełbasy pieczonej na grilu.
Ach ten zapach!
Zapach pieczonej kiełbasy w całym wagonie.
Każdemu ślinka cieknie, a kiełbasa była w sklepach reglamentowana na karki.
Właściwie we wszystkich wozach tramwajowych zapach spalonego tłuszczu z kiełbasek był zjawiskiem powszechnym w tamtych czasach. Wszyscy piekli kiełbaski na grzejniku pod fotelem.
No i nagle wybuch – głośne psssssssst i buchnął płomień do sufitu za fotelem motorniczego. Pasażerowie nieco spanikowali lecz eksplozja trwała tylko jedną sekundę.
Ruszyłem wtedy z przystanku Świętokrzyska i nic się nie stało. Tylko ten płomień przypalił mi lekko włosy z tyłu głowy. Zapach spalonych włosów był nieprzyjemny i towarzyszył mi do końca dnia pracy. Ot- taka przygoda.
Po powrocie do mieszkania koniecznością było przycięcie nożyczkami spalonych włosów.

To była w tamtych czasach taka atrakcja w pracy – jedziesz sobie- pieczesz kiełbaskę – na pętli przerwa i smaczna kolacja.
 ....................................................

poniedziałek, 5 lutego 2018

BIZNES WYPADKOWY

Ludziki koFFane !

Jeżeli ty internauto czytasz mnie i masz mózg większy od mózgu bakterii – zastanów się !
Pomyśl razem ze mną .

Wypadki komunikacyjne to po prostu biznes. Kasa, kasa , i jeszcze raz spore pieniądze i zysk.
Zwyczajny wypadek czy nawet mała kolizja wymaga obsługi przez wiele służb.
Tutaj możemy wyliczać – policja – prokurator – wszelkie służby nadzoru ruchu – likwidacja szkody – ubezpieczenia – ksiądz – grabarz – urząd gminy etc . dodam sądy i panów kamieniarzy co produkują nagrobki. Do tego media telewizja i inne takie bzdety warsztaty. Nawet ta pani co sprzedaje cmentarne świece, TAXI dowiezie rodzinę na cmentarz.

Wypadek to po prostu biznes.
To jest wielki atut cywilizacji. Komunikacja – wypadki – śmierć – kalectwo – a z tym związane leczenie czy rehabilitacja.

Nawet straż pożarna musi spalić paliwo aby dojechać do miejsca katastrofy.

Idę tak sobie ulicą, idę do przystanku autobusu który dowiezie mnie do pracy, i tak sobie myślę ,,,,,,, hmmmmm? !!! ? a może pijany kierowca wjedzie na chodnik i mnie połamie lub zabije.
Dotarłem do pracy żywy – przewiozłem żywych- wróciłem cało do domu – Wiecie co wam powiem ? a powiem ! muszę się napić.

WYTRESOWANY !

Koment…………… cytat…,,…,,
Ic3m4n3 lutego 2018 13:17:00 CET
Prawie codziennie są jakieś zdarzenia więc raz na ponad 5 lat to raczej rzadko, szczególnie że samochód uderzył w tramwaj o dziwo. Ciekawe jak to zrobił.

Czuję się zobligowany i wezwany tym komentarzem do wyjaśnienia.

Nie posiadam zdolności szczególnych w prowadzeniu pojazdu szynowego zwanego dalej ,,tramwajem zwariowanym’’. (nie jestem cudotwórcą)
Pięć lat bez wypadku to pewnie wydaje się dużo.
Jak to osiągnąć ?

Odpowiedź jest jedna i stanowcza – trzeba być wariatem.
Trzeba doprowadzić swoją psychikę na skraj dewiacji, zapomnieć o przepisach ruchu drogowego, pierwszeństwie, zielonym świetle i zabić w sobie chęć zemsty w stosunku do uczestników ruchu na drodze którzy będą robić wszystko aby wymusić pierwszeństwo.

Skasować nerwy do pasażerów tych którzy ci ubliżają i prowokują aby wzbudzić twoją agresję.
Trudno mi było w pierwszych początkach, miałem wiele wypadków. Jeździłem zgodnie z przepisami, jednym słowem zielone = jazda, czerwone = stop itd.
Stwierdzić należy że byłem głupcem, takim co wierzył że przestrzeganie kodeksu drogowego    spowoduje sukces zawodowy. Bardzo się myliłem. Wyjaśnił mi to pewien człowiek.

Ci motorniczowie którzy jeżdżą bez wypadków doprowadzili swój umysł na skraj nienormalności. Opanowali zachowania i reakcje wbrew zasadom normalnego funkcjonowania mózgu. Są wariatami.

DO CZEGO TO PORÓWNAĆ ?

Przykładem niech będzie mój pies i jego relacje współżycia z kotem.
Pies jest fizycznie silniejszy od kota pewnie dziesięć razy, mógłby zabić kota w ciągu jednej sekundy bez większego problemu.
CO ROBI KOT ?
Kot bije psa – gryzie go niemiłosiernie, demonstruje na psie rozmaite ataki i sztuki walki.
Kociak pokazuje takie same zachowania jak lwice polujące na bawoły i antylopy. Rzuca się psu na gardło, bije łapami psa po nosie – pies milczy, nie odpowiada atakiem.

Zachowanie psa jest anormalne, spowodowane tresurą właścicieli. Piesku ! uwaga ! jeżeli uderzysz kotka zostaniesz zabity !!! nie dostaniesz jeść, i inne konsekwencje dyscyplinarne będą zastosowane.  Przypiszemy ci punkty karne SOOP – brak premii w postaci chrupek i kiełbasek, a może nawet na ponowne testy egzaminu dobrego wychowania polecisz. Zaliczysz testy to –OK. nie ! ? good bay. Żegnaj.
…………………………………………………………………..,.
Jadę więc tym tramwajem i mam psychikę mojego psa, jestem wytresowany. Nic nie może mnie zdenerwować, każdemu muszę ustąpić, czy ma pierwszeństwo czy też nie. Osiągniecie takiego stanu umysłu to wielka sztuka. Ale mnie się udało – jestem wytresowany.

Zdarzają się jednak sytuacje że prowadząc tramwaj ktoś uderzy w ciebie, zupełnie w taki sposób że nie możesz temu zaradzić i nic zrobić. To jest tak jakby w drewnianym kościele cegła ci na głowę spadła.
Prawdą jest że gdyby motorniczym wypłacano premie za każdy fakt uniknięcia wypadku to by zarabiali tyle co czołowi politycy w tym kraju.
Lepiej niech im nie płacą bo pieniądze by ich zepsuły!
I każdy musi być wytresowany.

PS; każdy kto uprawiał ten zawód nawet przez krótki czas wie że napisałem 100% prawdy.










    

sobota, 3 lutego 2018

STATYSTYKA WYPADKOWA

Moja statystyka wypadkowa to daty od wypadku do wypadku.

Mój ostatni wypadek wydarzył się 02-02-2018r.
Miejsce zdarzenia – skrzyżowanie Młynarska –Leszno linia 24 kierunek jazdy > Bemowo.
Godzina 17:43 jechałem pomiędzy przystankami Młynarska a Długosza. Samochodzik osobowy uderzył w ostatni wózek mojego tramwaju na skrzyżowaniu z ul. Leszno gdy już zjeżdżałem z tego skrzyżowania.

Nic nie wiedziałem że tramwaj został uderzony z prawej strony, dopiero pasażerowie mi ten fakt oznajmili na przystanku Długosza. Powiadomienie CR i te wszystkie sprawy wypadkowe uruchomiłem. Na tramwaju praktycznie ślady bardzo małe, raczej domyślne, nic się nie stało. Ale samochodzik mocno ucierpiał – tak zeznał jadący za mną motorniczy linii 20.  

Centrala ruchu załatwiła wypadek – wina obcego, kierowca samochodu podpisał oświadczenie o własnej winie.

Zjazd na zajezdnię i tutaj znowu pisanina raportów o całej sytuacji. Rozmowa z Wielce Szanownym Panem Mistrzem Rafałem.
-Kiedy ty miałeś ostatni wypadek? – bo nie pamiętam !
-- hmmmm? Ja też nie pamiętam – stwierdziłem.
- a czy nadal piszesz bloga ?
- tak.
No to sobie przypomniałem ten poprzedni wypadek .
To był- 03-październik 2012r.

Udało mi się przejechać bez wypadku pięć lat i trzy miesiące  



Pięć lat i trzy miesiące bez wypadku - hmmm ? czy to jeeeeeeeeeeeest dużo ? czy mało ? każdy niech oceni. Wykonując zawód motorniczego tramwaju na stołecznych ulicach to po prostu szczęście - tak zwany fart.
Można nie mieć wypadku przez wiele, wiele lat a potem może nastąpić tak zwane PRAWO SERII.

Znam takich ludzi którzy w tym zawodzie doświadczyli ,,PRAWA SERII''. 

Nie mieli wypadku wiele, wiele lat, a potem co tydzień mieli jakieś zdarzenie.

Pocieszam się faktem że w lutym idę na urlop wypoczynkowy i zapomnę o pisaniu bloga, rozmyślaniu o pracy i innych głupotach.





czwartek, 25 stycznia 2018

CZY JESTEM KAPUSIEM ?

Rondo Daszyńskiego, prowadzę tramwaj linii 22 w kierunku Żoliborza i już miałem wjechać na to rondo –aleeeeee.

STOP – bo oto z ronda zjeżdża tramwaj w kierunku Zawiszy czyli przeciwnym. Nagle pod ten tramwaj pakuje się osobowy VW koloru zielonego. Jest dzwon na moich oczach kilka metrów przed moją kabiną.
Gdybym ruszył do przodu osobowy VW zostałby zmiażdżony w klasycznych nożycach pomiędzy tramwajami.

Brawooooo! Już wiem że będzie zaawansowane zatrzymanie ruchu na trasie więc sobie odpocznę – tramwaje postoją do czasu likwidacji wypadku. Tak szybko pomyślałem. Lecz nie !

CO SIĘ DZIEJE ?
Kierowca osobowego VW uruchomił silnik i ruszył z impetem do przodu, czyli spierdziela z miejsca zdarzenia (ucieka) – ma w dupie wypadek i zderzenie z tramwajem.
Odprowadzam wzrokiem ten samochodzik – zdarzenie trwa może dwie sekundy i o dziwo zapamiętuje numer rejestracyjny tego wozu. Zapisuję na marginesie karty drogowej, łączę się z CR i powiadamiam o fakcie.

NIC TO
Dopiero za około pół godziny wzywa mnie CR przez radiostację …. Haloooo.
- to niech pan poda ten numer rejestracyjny samochodu VW ! więc podałem. WZ @@@@@
Ciąg dalszy był taki że po następnej godzinie pracy dzwoni mój tel kom. I jest pytanie:
-Krzychu czy ty spisałeś numer rejestracyjny VW w tym moim wypadku?
To dzwoni koleżanka z pracy która miała ten dzwon, jakoś w cudowny tajemniczy sposób zdobyła mój numer telefonu.
Halo!!!! -  to podaj mi ten numer!
Znowu podałem ten numer . WZ@@@@@

I teraz mam kaca moralnego – zastanawiam się czy jestem kapusiem? No bo jeżeli facet ucieka samochodem z miejsca wypadku to może być sytuacja nieczysta. Może był pod wpływem ankoholaaaa- Ola lala aaa boga! Sprzedałem faceta i może stracić prawko albo mieć kłopoty z policją. Takie myśli mi po głowie krążą. Mogą go ukarać za ucieczkę.

Czy moje zachowanie było uzasadnione ? oceńcie sami.

  
Widok z kabiny RD Daszyńskiego.







  

Archiwum bloga. poprzednie tematy. Wybierz według dat. PRZEGLĄDAJ. komentuj. napisz do autora.